Przeskocz do treści

Dowiedzieliśmy się, że stałe, wyraźne różnice fenotypu (a zatem i genotypu) stwierdzono w lokalnych populacjach gatunku, w pewnym stopniu odizolowanych od siebie. Przykładem tego są rasy wyspowe niektórych łuszczaków Darwina i rasy pokrzewki Geothlypistrichas. Tak długo, jak formy te są rozdzielone geograficznie, wolimy uważać je za różne podgatunki tego samego gatunku. Gdyby je połączyć, mogłyby rzeczywiście nie krzyżować się, dopóki jednak brak takich danych przypuszczamy tylko, że mogą się krzyżować. Gdyby jednak kiedykolwiek ptaki te zamieszkały ten sam obszar, wkrótce uzyskalibyśmy odpowiedź. Jeżeli dochodzi do skutecznego krzyżowania, różnice stopniowo zanikają i ponownie powstaje jedna populacja, której cechy wykazują stopniowane różnice, a do specjacji nie dojdzie. Jeżeli przeciwnie, dwie powtórnie połączone lokalne populacje nie będą się krzyżować efektywnie, specjacja następuje. Dobrze ilustrują to owadożerne nadrzewne łuszczaki Darwina z Wysp Galapagos, Camarhynchus pauper i Camarhynchus psittacula, z których C. pauper zdaje się mieć cechy bardziej prymitywne i dlatego też jest zapewne formą wcześniejszą. Dzisiaj występuje ona tylko na wyspie Charlsa. Ściśle spokrewniony z nim C. psittacula żyje na wszystkich wyspach środkowych, łącznie z wyspą Charlsa. Gdyby nie obecność na wyspie Charlsa, obie formy byłyby uznane za podgatunki tego samego gatunku, ale ponieważ występują one razem i utrzymują swą indywidualność na wyspie Charlsa, wiemy, że specjacja nastąpiła. Wygląda na to, że C. psittacula rozwijał się w izolacji z C. pauper do momentu, gdy nie nastąpiło jeszcze złączenie się dwóch grup. Dopiero po tym C. psittacula powtórnie skolonizował wyspę Charlsa.

Bezbarwne wiciowce prawdopodobnie rozwinęły drugi, dodatkowy sposób lokomocji — ruch ameboidalny . Nawet dzisiaj istnieje kilka gatunków wiciowców zdolnych do poruszania się zarówno za pomocą pseudopodiów, jak i wici. Z pierwszych bezbarwnych wiciowco-pełzaków rozwinęło się aż pięć odrębnych grup.  Korzenionóżki (Rhizopoda) i wiciowce (FlageHa-ta). Chociaż zwykle mieszczą się w oddzielnych gromadach, występowanie takich form, jak Mastigamo-eba sugeruje ścisłe pokrewieństwo między tymi grupami. W istocie zaproponowano nazwę Rhizoflagel-iata, która obejmuje zarówno korzenionóżki, jak i wiciowce. Formami prawdopodobnie pochodzącymi od wczesnych Rhizoflagellata są sporowce (Sporozod). Jak wszystkie pasożyty musiały się rozwinąć z form wolnożyjących i fakt, iż w cyklu życiowym niektórych ich przedstawicieli pojawiają się formy ameboidalne, mające wici, stanowi poparcie poglądu, że ich przodkami były Rhizoflagellata. Ewolucja sporowców z pewnością postępowała równocześnie z ewolucją świata zwierząt. Właściwie nie istnieje zwierzę, które nie miałoby przynajmniej jednego pasożytniczego sporowca. W wielu przypadkach (włączając Plasmodium, wywołujące malarię u człowieka), adaptacja pasożyta do budowy i fizjologii gospodarza jest niezwykle efektywna. Gąbki (Porifera). Gąbki są wielokomórkowymi organizmami, które  zaliczyliśmy do zwierząt. Należą one do nich wyłącznie na podstawie swej wielokomórkowości, dlatego też umieszcza się je czasem w specjalnym podkrólestwie Parazoa w celu oddzielenia od innych zwierząt, które zaliczamy do podkrólestwa Metazoa.

Istnieją co najmniej dwie drogi, którymi organizmy, jednokomórkowe mogły się rozwinąć w zwierzęta wielokomórkowe. Jedna z tych dróg prowadzi przez organizmy kolonijne. Wraz z rozwojem w kolonii wyspecjalizowanych komórek, następuje wzajemne uzależnianie się poszczególnych jej części, aż do przekroczenia granicy, jaka dzieli kolonię od osobnika wielokomórkowego. Obecność u gąbek komórek kołnierzykowych, ściśle przypominających pewne jednokomórkowe wiciowce sugeruje, że ewolucja gąbek następowała w taki właśnie sposób. A inne zwierzęta? Być może i one również rozwinęły się w ten sposób, niezależnie jednak od gąbek. Niektórzy biologowie sądzą, iż kolonijne formy zielenic były nie tylko przodkami roślin, ale również zwierząt. Jako poparcie tej teorii można podać larwalne formy parzydelkowców, których budowa, urzęsiona, pusta w środku kula o powierzchni utworzonej z komórek, przypomina strukturę toczka (Volvox). Migracja do wnętrza niektórych powierzchniowych komórek tej larwy powoduje zbliżenie ścianek i utworzenie dwóch warstw komórek; następnie rozwija się wewnątrz jama chłonącotrawiąca dojrzałego parzydełkowca. Uważa się, że od parzydełkowców pochodzą również płazińce, u których podobnie występuje jama chłonącotrawiąca z pojedynczym otworem. (Można się jednakże zastanawiać, co stało się z najbardziej charakterystyczną cechą parzydełkowców, z parzydełkami. Co prawda niektóre płazińce mają parzydełka, służące im za broń, ale nie są one przez te zwierzęta wytwarzane, lecz zostały po prostu włączone do ich własnej okrywy ciała po zjedzeniu stułbi!).

Chociaż budowa anatomiczna pierwszych roślin nie została dokładnie poznana, jesteśmy pewni, że należały one do roślin naczyniowych (typ Tracheophyta) i były mniej lub bardziej przystosowane do życia lądowego. Mniej więcej w dewonie pojawiły się cztery wyraźne ich grupy , z których każda pozostawiła po sobie ślady w postaci do dziś występujących form. Grupami tymi były psylofity (Psilopsida), widłakowate (Lycopsidd) członowe (Sphaenopsidd) i paprocie. Psylofity, jak i ich obecnie występująca forma Psilotum , nie miały korzeni i liści, występowały u nich jednakże podziemne łodygi (kłącza) i wyprostowane pędy nadziemne, zawierające drewno i łyko. Fotosynteza odbywała się w wyprostowanych łodygach, na których również tworzyły się zarodnie. Barwnikami fotosyntetyzującymi był z pewnością chlorofil a i b, taki sam, jaki występował u będących ich przodkami glonów. Chociaż nie możemy być pewni, że psylofity dały początek innym trzem podtypom, z pewnością były one najbardziej prymitywne z roślin naczyniowych. Badając Psilotum wnioskujemy, że wytworzyły one tylko jeden rodzaj zarodników, rozwijających ' się w małe gametofity. które z kolei wytwarzały zarówno plemnie (antheridia),jak i rodnie (archegonia). Zapłodnienie następowało dzięki ruchliwości pływającego plemnika, dlatego też rośliny te były ograniczone do środowisk, charakteryzujących się co najmniej okresowo występującą wilgotnością. Zarówno widłakowate, jak i członowe mają korzenie i liście, w których występuje drewno i łyko, łączące się z odpowiednią tkanką łodygi. Liście były proste i małe, cała ich tkanka naczyniowa zebrana w jednym, nierozgałęzionym nerwie.

Okrytonasienne, tak jak i nagonasienne, utrzymują gametofit żeński wewnątrz makrosporangium, co jak widzieliśmy, uniezależnia przeniesienie plemnika z jednej rośliny do drugiej od obecności powierzchniowej warstewki wody, a zamiast tego ziarna pyłku mogą być przenoszone do makrosporangium drogą powietrzną. U nagonasiennych i u niektórych okrytonasiennych ziarna pyłku przenoszone są z rośliny na roślinę przez wiatr, natomiast wiele innych roślin okrytonasiennych przyciąga swymi kwiatami owady i inne zwierzęta, wykorzystując w ten sposób ich zdolność poruszania się do zapylania krzyżowego. Ilość pyłku, który wytwarzają zapylane przez zwierzęta okrytozalążkowe, jest zwykle dużo mniejsza, niż wytwarzana przez gatunki wiatropylne. Embrionalny sporofit — nasiono — stanowi również efektywną adaptację do życia lądowego. Chronione przez okrywę nasienną (integumentum) i zaopatrzone w substancje zapasowe nasiono wytrzymuje niekorzystne, suche warunki środowiska przez długi czas, utrzymując jednocześnie zdolność do kiełkowania w przypadku, gdy warunki w końcu staną się odpowiednie. Wytwarzanie nasiona u okrytonasiennych jest bardziej wydajne niż u nagonasiennych — w pierwszym przypadku substancje odżywcze są przeniesione do nasiona jedynie wtedy, gdy już nastąpił proces zapłodnienia, natomiast u nagonasiennych rezerwy pokarmowe wszystkich potencjalnych nasion są gromadzone przed zapłodnieniem, a więc ulegają zmarnowaniu w przypadku, gdy proces ten nie dojdzie do skutku. Większość omawianych tu adaptacji nie charakteryzuje jedynie okrytonasiennych i odgrywała rolę również w kolonizacji lądu przez inne rośliny.